Wielkie rocznice, w których Polacy mogą się przejrzeć
Rozmowa z PIOTREM BORONIEM, historykiem, byłym senatorem RP
- Lipiec i sierpień to gorące polskie miesiące. Nie tylko ze względu na letnią aurę. Rok 2018, wypełniony rozmaitymi jubileuszami - wśród których na pierwszy plan wybija się rocznica 100-lecia odzyskania niepodległości - przypomina nam wiele ważkich wydarzeń z historii Polski, wiążących się w sposób bezpośredni ze współczesnością.
- Stulecie niepodległości powinno wśród nich dominować, ale też nie może tłumić pamięci o innych wydarzeniach. Donioślej niż 100 brzmi z pewnością 1000 lat… To, co się wydarzyło dziesięć wieków temu, znane jest dość szczątkowo ze źródeł, ale nawet taka okrojona wiedza wystarcza do snucia poważnych refleksji.
- Tysiąc lat? Ma Pan na myśli pokój z germańskim cesarzem w Budziszynie po długich wojnach i wyprawę na Kijów?
- Walki ze Świętym Cesarstwem Rzymskim Narodu Niemieckiego toczyły się na początku minionego tysiąclecia o ziemie słowiańskie, które Bolesław dzierżył jako bliski współpracownik i przyjaciel Ottona III. Niemiecki władca miał wizję cesarstwa uniwersalnego, którego cztery człony - Roma, Germania, Galia oraz Słowiańszczyzna - będą równie ważne. To właśnie brak dominującej roli możnowładców niemieckich przypłacił Otto III życiem. Nasz książę, w tej niesprzyjającej dla niego konstelacji politycznej, starał się utrzymać jak najwięcej ze swej domeny. Upierał się też, że należy mu się korona królewska.
- Otrzymał ją od papieża dopiero w 1025 roku.
- Tak, po śmierci wrogiego mu Henryka II… W 1018 roku Bolesław otrzymał pomoc w wyprawie na Ruś, czyli dopiął swego, gdyż cesarz uznał go tym samym za zwierzchnika Słowiańszczyzny. W kwestii ziem uzyskał zaś kompromis, gdyż zachował Milsko i Łużyce. Chrobry rozbił tym samym porozumienie, jakie istniało pomiędzy Niemcami a Rusią, które było pierwszym z historycznych paktów pomiędzy obu tymi państwami (z finałem w postaci paktu Ribbentrop-Mołotow).
- Chrobry, zawarłszy pokój z Niemcami, pokonał w 1018 roku potężną Ruś Kijowską!
- Pokonał samego Jarosława, księcia Wszechrusi, i do tego miał pomoc cesarską w ilości trzystu konnych.
- Czy rocznica 1000-lecia tego zwycięstwa nie kłóci się z obecną polityką przyjaźni?
- Tysiąc lat temu wyprawę na Kijów Chrobry motywował właśnie… miłością. Wyruszył, gdyż chciał aby Jarosław oddał mu swoją siostrę Przedsławę za żonę. I wziął ją, ale siłą… Po drugie, Bolesław popierał w tej wyprawie roszczenia do tronu kijowskiego najstarszego brata Jarosławowego, czyli Świętopełka.
- Wtedy to, według legendy, miał uderzyć mieczem w Złotą Bramę na znak, że gotów jest egzekwować we wszystkim swoją wolę na Rusi.
- Taką wersję zawdzięczamy Gallowi Anonimowi. Wielu Polaków przez całe stulecia wnosiło z kronik Galla, że takie właśnie były początki Szczerbca, który zawdzięczał swą szczerbę uderzeniu przez Chrobrego w jedną z kijowskich bram. Ale to nie ten miecz był eksponowany na Wawelu, gdyż wykonano go bowiem dopiero w ponad dwa stulecia później. Samą Złotą Bramę wybudowano około roku 1037. „Kronika Wielkopolska” zawiera nawet tezę, że Bolesław otrzymał miecz od anioła. Swą rangę Szczerbiec zyskał prawdopodobnie z chwilą, gdy stał się mieczem koronacyjnym króla Władysława Łokietka
- Jego późniejsze losy też są bardzo ciekawe.
- Jako jedno z insygniów królewskich ten najsławniejszy polski miecz stanowił przedmiot pożądania wszystkich uzurpatorów, którzy chcieli sięgnąć po władzę w Polsce. Wielokrotnie ukrywano go przed wrogami. Pod koniec XVIII wieku Prusacy, rabując skarbiec królewski, wywieźli Szczerbiec do Berlina, skąd wrócił w roku 1924 przez Rosję, po wielu perturbacjach we Francji. Podczas II wojny światowej został wywieziony do Kanady. Na Wawelu zabłysnął dopiero w 1959 roku. Ma wiele kopii. Wjazd Bolesława do Kijowa i pamiętne uderzenie mieczem w Złotą Bramę miały prawdopodobnie miejsce 14 sierpnia, zaś do bitwy `pod grodem o nazwie Wołyń, która faktycznie otwarła drogę na Kijów, doszło 22 lipca.
- 22 lipca to jeszcze jedna znamienna data… Kojarząca się ze zniewoleniem Polski. W tym roku przypada też 335. rocznica Bitwy pod Wiedniem. Rozmawiamy dziś na Celestacie, w miejscu, w którym prof. Czesław Dźwigaj, autor rzeźby króla Jana III Sobieskiego wykonanej na wzgórze Kahlenberg, mówi nam o kolejnych perturbacjach, jakie nieoczekiwanie towarzyszą planom odsłonięcia monumentu. Wielki król Sobieski jest dzisiaj, w poprawnej politycznie Unii Europejskiej, postacią trudną do zaakceptowania przez niektórych. Kto by się tego spodziewał...
- Takimi meandrami właśnie układa się nasza historia.
Rozmawiał Janusz Michalczak









